Intensywny tryb życia, podburzany kofeinową rewolucją niesamowicie daje się ostatnio we znaki. Jeszcze kilka minut temu miałem ułożony w głowie cały wpis, w tej chwili gdy już siedzę w piżamie i myślę tylko o śnie nic nie potrafię napisać. Cztery do pięciu godzin - tyle przez ostatnie kilka, a może już kilkanaście dni śpię. To niesamowita zmiana w porównaniu do wcześniejszych dziesięciu poświęconych na łóżko. Jak wtedy zaoszczędziłem, to teraz mi się zwróci? Ciągły bieg i szamotanina. Praca, pierdoły do załatwienia, dom, chwila relaksu, sen. Jeżeli tak wygląda życie przeciętnego człowieka, to życie samo w sobie musi być smutne i złe. Pogoń za gotówką, po to by lepiej żyć, zarazem tracąc zdrowie. Mając zaoszczędzone kilka złoty, chorujemy i wydajemy na polepszenie stanu swego ciała i umysłu. Tak w kółko. Nawet nic zwięzłego nie przychodzi do głowy, tylko same pierdoły i oczywistości. Serialowa realność - usiąść na kanapie przed tv i obejrzeć kolejny odcinek Złotopolskich. Tak banalne życie jak ten tekst.
Jak dobrze, że przynajmniej cycki istnieją.
Jak dobrze, że przynajmniej cycki istnieją.

